Przejdź do głównej zawartości

Posty

ZALEW DOMANIOWSKI

cd rozpoczętej historii TUTAJ ...  Dojechaliśmy na miejsce, tak naprawdę raczej z przekory, bo przegrywać nawet z samą sobą nie jest do końca w mojej naturze, zwłaszcza jeśli ktoś po drodze dodaje swoje trzy grosze, sugerując, że "nie znajdzie pani tam miejsca do zaparkowania." Czy chcę czy nie, władzę przejmuje głowa ze swoim twardym jak skała: "Ale ja nie będę miała gdzie zaparkować..?"  Jak się przekonaliśmy miejsc było na życzenie, gdzie tylko chciałam, mogłam zaciągnąć ręczny hamulec i rozkoszować się pięknem i szumem wody. 
Sęk w tym, że zmęczenie całym dniem, wielogodzinna jazda, pobłądzenie, późna pora i świadomość, że, zaledwie 30 km dalej, czeka mama ze świeżo upieczonym sernikiem, sprawiały, że mieliśmy tak naprawdę dość wycieczek i zwiedzania na ten dzień. 
Na szczęście to był nasz kolejny pobyt tam, więc ze spokojem mogę wrócić  wspomnieniami do dnia, kiedy pojechaliśmy tam pierwszy raz i kiedy to miejsce naprawdę nas zachwyciło, wręcz oczarowało...


J…
Najnowsze posty

ZALEW JAGODNO czyli miejsce z przypadku.

Tak naprawdę, tylko przypadek sprawił, że znaleźliśmy się w tym miejscu. A zgoła prawda jest taka, że źle odczytałam mapę i zgubiłam drogę do docelowego miejsca, którym miał być Zalew Domaniowski. Tak to czasami bywa, że pewność okazuje się niepewna i w dosłownym słowa znaczeniu gubi człowieka - w tym konkretnym przypadku  - na prostej drodze.  Spędziłam długi czas studiując mapę papierową, potem razem z białym małym człowieczkiem szłam wytyczoną trasą na Google Maps, nic co by miało sprawić trudności nie było - więc ruszyliśmy. Może to zmęczenie przez przed majówkową gonitwą aby te sprawy, które się dadzą pozamykać a może wielozadaniowość, która towarzyszy mi od tych kilku lat: mama, kierowca, organizer, pakowacz, fotograf, "pisarz" i pojemnościowy mózg, który musi zapamiętać tyle rzeczy na raz bez ewentualnej kopii zapasowej zabukowanej w drugiej osobie. Słońce prażyło, zewnętrzna duchota wdzierała się przez uchylone choć na chwilę okno samochodu, bo klimatyzacja to najsz…

CUPEL - GDZIE BUG UKAZUJE SWE PIĘKNO

Na miejscu: 13.04.2018r.
Bug i Narew, dwie duże rzeki, które w całości określają to miejsce. To one łącząc się ze sobą w tym miejscu tworzą majestat przyrody i piękna. Tak właśnie możemy opisać to miejsce.  



Cupel, to mała wioska w gminie Serock, położona z dala od głównej drogi, gdzie tak naprawdę w tym miejscu droga się kończy i dalej tylko na pieszo . Zbyt dużo nie napiszę, bo tak naprawdę nic nie wiem.  Wikipedia oprócz informacji, gdzie położone to miejsce - milczy. Ludzi popytać też nie mogłam na miejscu, bo nikogo nie spotkałam. Kilka domów, szczekające psy, pianie kogutów, ale człowieka nie ujrzałam. Dlatego mogę Wam opisać to miejsce głównie zdjęciami. 






Gdy zajechaliśmy na miejsce po prawej stronie drogi mieliśmy domy a po lewej wał. Nic nadzwyczajnego można by rzecz. Jednak gdy silnik ucichł a my wyszliśmy z samochodu, od pierwszej sekundy poczuliśmy, że to była właściwa decyzja aby tu przyjechać. Głosy rozkrzyczanych mew, które silnie wiejący wiatr unosił poza wały, były d…

GRODZISK

WYPRAWA - 08.04.2018


Mała wioseczka położona z dala od głównych dróg. Trafiliśmy tam, bazując na opisie na jednej ze stron. Pozwólcie, że przytoczę:
"(...)na skraju której ulokował się potężny gród obronny z XI w. , o rozmiarach chętnie porównywanych do powierzchni Wawelu (prawie 5 hektarów!). Z dawnej warowni chroniącej niegdyś wschodnią granicę Mazowsza pozostały potężne wały i tradycja, że tu niegdyś kończyła się Polska. Wysokie wały warowni to niezwykle nastrojowe, malownicze miejsce z punktem widokowym na rozległą , zieloną dolinę rzeczną, usianą białymi sylwetkami brodzących bocianów, a czasami nawet żurawi." (www.liw.pl)
         Kiedy to przeczytałam moje podekscytowanie wzrosło na tyle, że gotowa byłam już, od razu wsiadać do samochodu i jechać tam. Zaczęłam szukać czegoś więcej, zdjęć, informacji, ale niczego nie znalazłam - więc nie pozostało mi nic innego jak stawić się tam osobiście. 
DOJECHALIŚMY,
choć łatwo nie było. Nagle asfaltowa droga zamieniła się bez uprzed…

O BLOGU

PIERWSZY RAZ.
Pomimo, że to nowy blog, to mój blogowy staż trwa już przeszło dziewięć lat. Jeśli jednak nigdy wcześniej mnie nie przeczytałeś/łaś i nasze blogowe drogi się nie spotkały to pozwolę sobie na kilka słów wstępu. Nazywam się Renata Szafrańska. Mam trzydzieści pięć lat. Od kilku lat mieszkam w Wołominie. Wcześniej mieszkałam zarówno w Warszawie jak i jeszcze wcześniej w Lublinie a urodziłam się pod Radomiem. Nauczyłam się dzięki temu odnajdywać prawie wszędzie i szybko zadomawiać, co pozwala mi pożytkować czas na cieszenie się z tego co wokół mnie jest a nie skupiać na tym, czego nie ma. Z wykształcenia jestem dziennikarzem i familiologiem a od sześciu lat Mamą. Życiowe sytuacje sprawiły, że na kilka lat musiałam poświęcić się nie tyle wychowaniu syna ale byciu na wyłączność dla niego przez komplikacje z jego zdrowiem.  Zanim zostałam mamą sprawdzałam swych sił pisząc do kilku lokalnych gazet, stron internetowych. Miałam szczęście, że moje zdjęcie zostało wyróżnione w presti…